Nie macie pojęcia, jak wiele czasu zajęła nam eliminacja zdjęć do tego materiału. Żal nam było cokolwiek odrzucić. Sporom nie było końca. Cud, że jeszcze się do siebie odzywamy…  Bo to był jeden z tych ślubów, które zakotwiczają w nas na dłużej. Do dzisiaj na samo wspomnienie tego dnia dostajemy wypieków. Ale gdy reportaż ślubny zaczyna się u barbera (do dzisiaj zastanawiamy się, jak to możliwe, że wpuścili tam nas obojga!), to wiadomo, że dalej będzie jeszcze lepiej…

Nie ukrywamy, że mamy słabość do ślubów plenerowych. Może dlatego, że statystycznie rzecz biorąc odbywają się w nieco mniej formalnej atmosferze niż klasyczne śluby cywilne lub kościelne? A może dlatego że pod chmurką wszyscy wydają się mniej spięci i chętniej się uśmiechają? Albo dlatego że w takich okolicznościach światło bywa na ogół łaskawsze niż w zacienionej świątyni? Tak czy siak, Ania i Kuba przyrzekali sobie w pięknych okolicznościach przyrody, wśród zieleni i przy akompaniamencie ptasich treli tworzących dość niecodzienny duet z melodiami wygrywanymi przez saksofon.

Dwór Wierzenica to była miłość od pierwszego wejrzenia. Wysiadamy z auta i zaczynamy od próby zlokalizowania naszych szczęk, bo
z wrażenia opadły nam aż do podłogi. Ten widok jest równie odurzający co pierwszy kęs sernika mango z Cafe La Ruina albo dziewiczy seans perwersyjnie wysmakowanego “Samotnego mężczyzny” Toma Forda (kto nie widział, a kocha piękne obrazy, niech natychmiast nadrobi zaległości!). Cisza, spokój, wspaniałe wnętrza z bogatą historią, no i ta niesamowita okolica! Wypisz, wymaluj, idealne miejsce na kameralny ślub plenerowy!

Zwykle uprzedzamy nasze pary, że – jak to w życiu bywa – w dniu ślubu coś się może nie udać. A to ktoś nie dotrze na ślub, a to ksiądz będzie miał zły dzień (to się naprawdę zdarza) albo wujek uzbrojony w smarfona postanowi sam uwiecznić najważniejsze momenty, nie zważając na to, że za profesjonalną oprawę fotograficzną jest odpowiedzialny ktoś inny… ;-P Ale u Ani i Kuby wszystko było w punkt. Niczego byśmy nie zmienili. No ale gdy oprawę powierza się takim talentom z branży ślubnej jak Aga z Imienia Różu, Kasia z Zaczarowanych Warkoczy
i dziewczyny z Pracowni Och-Ach, to przecież inaczej być nie może! Zresztą co my tu będziemy Wam pisać, że to był cud, miód
i orzeszki – obejrzycie reportaż i sami się przekonajcie…

Miejsce: Dwór Wierzenica

Suknia:  Salon Sukien Ślubnych Agnes

Buty: Betsey Johnson

Biżuteria: Biżuteria Alessandra

Makijaż: Imię Różu – Agnieszka Kuźniar make up

Fryzura: Zaczarowane warkocze – fryzjer ślubny Poznań

Garnitur: Vistula

Barber: Locky Balboa

Dekoracje i oprawa florystyczna: Pracownia Och-Ach

Oprawa muzyczna: Karol Zaremba

play_circle_filled
pause_circle_filled
Roo Panes - Soldier Of Hope
volume_down
volume_up
volume_off