Pamiętacie swoją pierwszą wakacyjną miłość? Pierwsze nieśmiałe spojrzenia, pierwsze potajemne spotkania, pierwsze pocałunki o smaku lodów Bambino (tu wstawić dowolną markę lodów)? Takich rzeczy się nie zapomina, prawda? Historia Zuzy i Stacha to najlepszy dowód na to, że wakacyjna miłość wcale nie musi się kończyć wraz z dźwiękiem pierwszego dzwonka. Ich uczucie trwa do dziś i całkiem niedawno zostało przypieczętowane przysięgą, a my tam byliśmy i wszystko uwieczniliśmy.
Pierwszym przystankiem dla miłości Zuzy i Stacha było Dźwirzyno, więc postanowili zaprosić nas nad Bałtyk, w sentymentalną podróż do przeszłości. To tutaj, aż po dzień dzisiejszy!, mieści się ośrodek wypoczynkowy Solaris i to właśnie pod ten adres kilkanaście lat temu zawitał znudzony Amor i wycelował swą strzałę w dwa młodzieńcze serduszka…
Każdy plener ślubny traktujemy jak zupełnie nowe zadanie, do którego trzeba podejść na świeżo – bo przecież każda historia miłosna jest niepowtarzalna i wymaga nieco innego języka wizualnego. W tym przypadku mieliśmy spore pole do popisu. Pierwszy pomysł był taki, że jedziemy na sesję o zachodzie słońca, a ostatecznie trafiliśmy na plażę krótko przed południem… Na hasło “fotografowanie w pełnym słońcu” większość fotografów dostaje gęsiej skórki, a my nie mieliśmy wyjścia i musieliśmy sobie z tym jakoś poradzić. Pewnie, trochę się baliśmy, jak to będzie: czy kontrast nie okaże się zbyt duży? czy na plaży nie będzie tłumów? czy Zuza i Stach nie będą ciągle mrużyć oczu? no i wreszcie czy my sami nie nabawimy się udaru cieplnego (bo jak na wrzesień było baaardzo gorąco)? Okazało się jednak, że przy odpowiednim podejściu (i otwartej głowie) trudności mogą prowokować do szukania nowych pomysłów i ostatecznie wyjść na dobre. Bo choć zaciekawionych plażowiczów rzeczywiście nie brakowało (gdy starsze panie w słomkowych kapeluszach mierzyły w nas swoimi telefonami, po raz pierwszy w życiu poczuliśmy się jak celebryci), a warunki pogodowe wpłynęły na to, że zdjęcia są bardziej kontrastowe niż to bywało wcześniej, to koniec końców mamy happy end – wyszła nam z tego całkiem fajna (i nietypowa) sesja ślubna nad Bałtykiem. Najbardziej dumni jesteśmy chyba z serii czarno-białych wyrazistych ujęć z Zuzą i jej niesamowitą gwiaździstą suknią w rolach głównych.
Już wiemy, że zdjęcia z pleneru ślubnego nad morzem spodobały się nie tylko nam i że niektóre z nich na pewno trafią do naszego zestawienia top 100 sezonu 2019.